Rewelacyjny występ Brown zwieńczony fatalnym wypadkiem w końcówce
Śmiało można powiedzieć, że Brittany Brown weszła w środowy mecz z wiceliderem Orlen Basket Ligi Kobiet nie tylko z drzwiami, ale i całą futryną. Amerykańska rozgrywająca dominowała na parkiecie, zaliczając prawdopodobnie swój najlepszy mecz w sezonie. Zakończyła go z aż 29 punktami na swoim koncie, trafiając 11 z 20 rzutów z gry na skuteczności 55%. Tylko raz w trakcie siedmiu prób pomyliła się też z linii rzutów osobistych.Brittany Brown nie dało się w żaden sposób zatrzymać, a koszykarka wyglądała jakby na parkiecie prowadziła z AZS-em UMCS-em Lublin swoją prywatną wojnę. Przewidywała zagrania rywalek, notując pięć przechwytów i świetnie obsługiwała swoje koleżanki zdobywając sześć asyst. Nie zawodziła także przy zbiórkach, mając ich pięć. Amerykańska rozgrywająca była wszędzie, a statystyki nie odzwierciedlają w pełni tego jak bardzo gwiazda Enei była zdeterminowana w tym, by wgnieść przeciwniczki w ziemię.
Brown zalicza fenomenalny, debiutancki sezon w Enei AZS Politechnice. Na dowód tego można przytoczyć jej obecny tytuł najlepszej asystującej w lidze ze średnią 7,4 asyst na mecz. W kwestii przechwytów lepsza od niej jest tylko Matea Tadić z Zagłębia Sosnowiec z wynikiem 3,2 na mecz. Brittany Brown ma ich 2,4. To jasno pokazuje, że po transferze do Polski pozostaje generałem na parkiecie i zachowuje wysoką dyspozycję w kontekście statystyk. Niestety jej rewelacyjny występ w starciu z AZS-em UMCS-em Lublin miał wyjątkowo fatalny finisz.
Prezes Enei AZS Politechniki informuje, co ze zdrowiem liderki zespołu
Na 40 sekund przed końcem spotkania Enea AZS Politechnika prowadziła z wiceliderem Orlen Basket Ligi aż 11 punktami przewagi. Brittany Brown, mimo to nie zamierzała odpuszczać przeciwniczkom dalej prowadząc ataki i zawzięcie walcząc o piłkę. Za swoją aktywność i poświęcenie została jednak ukarana. Kiedy zbierała piłkę z tablicy niefortunnie otrzymała cios w oko od swojej przeciwniczki - Brooque Williams. Jej rodaczka debiutowała w tym starciu, będąc przy okazji najskuteczniejszą koszykarką w obozie rywalek.Brittany Brown od razu zakryła twarz, a nerwowa reakcja pokazywała, że koszykarka mocno ucierpiała w tym starciu. Meczu już nie dokończyła, a po końcowej syrenie, jak informował trener Wojciech Szawarski, zawodniczka udała się na oddział okulistyczny do szpitala. Szkoleniowiec po meczu stwierdził, że sytuacja w tamtej chwili nie wyglądała dobrze, a spuchnięte oko miało podobno nawet krwawić.
Było to coś, czego zdecydowanie można było uniknąć szczególnie przy tak względnie okazałym prowadzeniu. Dziś po południu skontaktowaliśmy się w sprawie kontuzji zawodniczki z prezesem Enei AZS Politechniki Poznań Łukaszem Zarzyckim, który uspokoił zatroskanych fanów zespołu. Lekarze nie wskazali na żaden poważny uraz po stronie Brittany Brown, a oko jest w stu procentach sprawne. Zawodniczka walczy aktualnie z krwiakiem i pozostaje pytanie, jak on będzie się teraz wchłaniać. Na całe szczęście nie doznała uszkodzeń mechanicznych.
Nie wiadomo natomiast czy koszykarka pojawi się na parkiecie w niedzielnym, arcyważnym meczu wyjazdowym ze Ślęzą Wrocław. Prezes Zarzycki poinformował, że jej udział w meczu będzie zależny od postępów w leczeniu.
Zespół potrzebuje weteranki w kluczowym starciu. Od tego starcia zależy podium!
Mecz ze Ślęzą Wrocław będzie kolejnym z gatunku tych hitowych. Obie organizacje mają bliźniacze bilanse 12 zwycięstw i 5 porażek, ale trzecie miejsce póki co należy do rywalek Enei AZS Politechniki w związku z wygraną 88:83 na terenie akademiczek. Teraz Poznanianki mają przed sobą znakomitą okazję do rewanżu ze względu na swoją rewelacyjną dyspozycję w ostatnim czasie. Jeśli uda im się pokonać Ślęzę na jej terenie, wtedy będą miały przed sobą otwartą drogę do play-offów z trzeciego miejsca.Przed nimi bowiem będą stały rywalki raczej z dołu tabeli: ostatnie Isands Jelenia Góra, trzeci od końca Contimax Bochnia i znajdująca się mniej więcej w środku stawki Polonia Warszawa. Największym wyzwaniem będzie rzecz jasna starcie z wicemistrzem kraju - Eneą AJP Gorzowem Wielkopolskim. Po środowym starciu zespół trenera Szawarskiego udowodnił jednak, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.
- Zagraliśmy świetne zawody i bardzo dobry mecz. Sprawdziło się wszystko to, o czym mówiliśmy przed meczem, że wygramy obroną. Tak było już do przerwy, wyglądało to nieźle, chociaż w końcówce drugiej kwarty straciliśmy niepotrzebnie kilka punktów. Nowa Amerykanka nas zaskoczyła, ale pozwoliliśmy Lublinowi - naprawdę dobrej drużynie - rzucić 24-25 punktów. Tak musimy grać; wyglądaliśmy świetnie fizycznie i świetnie kondycyjnie. Towarzyszyła nam naprawdę ogromna intensywność i my to wytrzymujemy. Oby takie mecze w takim wykonaniu zdarzały nam się jak najcześciej - chwalił swoją drużynę po środowym meczu trener Wojciech Szawarski.
Prestiżowy mecz Enei AZS Politechniki ze Ślęzą Wrocław pokaże na żywo TVP3 Poznań. Ponadto będzie on również dostępny w aplikacji TVP Sport.
Komentarze (0)