Jego powrót do Lecha realny jak nigdy wcześniej? Mistrzowie Polski mają w ręku niezłe karty
"W Lechu Poznań każdy wychowanek jest mile widziany" - tymi słowami przedstawiciele klubu zaczęli wczorajszy post tłumaczący obecność Karola Linetty'ego na boisku treningowym Kolejorza. Były piłkarz Torino i Sampdorii zakończył niedawno współpracę z dotychczasowym klubem czyli tureckim Kocaelisporem. Po fali kontrowersji, o których więcej pisaliśmy TUTAJ, obie strony ostatecznie rozwiązały współpracę przez co mistrz Polski otrzymał rekompensatę w wysokości 200 tysięcy euro.
Karol Linetty po roku przerwy znów znalazł się na rozdrożu swojej kariery. Chociaż niewątpliwie epizod w Turcji przyniósł mu duże pieniądze, pozostaje pytanie: co dalej? W mediach panuje cisza na temat ofert transferowych, a pierwsza plotka o tym, że weteran miałby przenieść się do Wisły Kraków została niemalże natychmiast zdementowana przez samego właściciela klubu - Jarosława Królewskiego.
Obecność Linetty'ego przy Bułgarskiej po blisko dekadzie przerwy i jego treningi z drużyną, a nie w pojedynkę na nowo obudziły falę spekulacji. Co prawda Piotr Rutkowski nie tak dawno mówił o tym, że pogodził się z tym, że piłkarz do Lecha już raczej nie trafi i że timing w piłce nożnej jest bardzo ważny, ale teraz zawodnik bardziej niż kiedykolwiek wcześniej stał się dostępny na rynku. Jego sytuacja jest z pozoru mocno skomplikowana, a Lech Poznań ma po swojej stronie dużo argumentów, by zapewnić piłkarzowi dobre warunki na grę oraz walkę o wysokie cele.
Podpisanie Linetty'ego na przykładowo niezłych dla niego warunkach finansowych, ale równocześnie krótkoterminowej umowie mogłoby oznaczać wysłanie sygnału do kibiców, że Lech Poznań idzie po pełną pulę w europejskich pucharach. Liga Mistrzów w tym sezonie staje się dla mistrzów Polski bardzo realną opcją, a transfer reprezentanta Polski, wychowanka Lecha i weterana z przeszłością w Torino czy Sampdorii mógłby wydatnie pomóc w spełnieniu marzeń. Kolejorz na pewno nie straciłby na tym tyle, ile mógłby zyskać.
Lech Poznań już w przypadku Roberta Gumnego udowodnił, że umożliwienie wychowankom trenowania z zespołem może stać się preludium do przyszłego transferu. Przypomnijmy, że zeszłoroczna historia powrotu prawego obrońcy do macierzystego klubu jest praktycznie bliźniacza do tej, którą dziś widzimy z udziałem Karola Linetty'ego. "Guma" najpierw tylko trenował z zespołem, potem wystąpił w sparingu z Chrobrym Głogów, a rok później cieszył się z mistrzostwa kraju.
Trener rozwiewa wszelkie wątpliwości. Tak widzi szanse Linetty'ego na grę w jego drużynie
Sam Niels Frederiksen odniósł się dzisiaj do tego, w jakiej formie znajduje się obecnie Karol Linetty i jak zapatruje się na jego potencjalną grę w Lechu Poznań. Nie ma co ukrywać, że 31-letni piłkarz w trakcie pięciu lat gry w Torino, wyrobił sobie renomę solidnego zadaniowca w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech. Był pierwszym wyborem Ivana Juricia do środka pola, w którym to głównie koncentrował się na destrukcji ataków rywali, dobrze realizując wszelkie założenia taktyczne.
- To ważne, by spojrzeć na całą sprawę z pewnej perspektywy. Oczywiście znamy tego piłkarza, jest zresztą dobrym graczem z mnóstwem jakości, ale jest tutaj ze względu na status wychowanka i na to, że potrzebuje utrzymać dobrą formę. To pewna modyfikacja w kontekście śledzenia jego poczynań i coś co robiliśmy już wcześniej w przypadku innych wychowanków, którzy byli bez klubu, a potrzebowali utrzymać dobrą dyspozycję. Zawsze mają możliwość tu trenować, ale absolutnie nie planujemy robić niczego ponad to. To nie jest powód, dla którego tu jest - twierdził dziś po południu Niels Frederiksen.
Przyjście Karola Linetty'ego zdecydowanie wzmocniłoby konkurencję dla doświadczonego Radosława Murawskiego na pozycji "szóstki". To właśnie jej obsada stanowiła oczko w głowie przedstawicieli Kolejorza w trakcie tegorocznego okna transferowego, co widzieliśmy śledząc doniesienia o zainteresowaniu Tamarem Svetlinem czy Niklasem Dorschem. Choć wiadomym jest, że w razie potrzeby najniżej w środku pola mogliby się także ustawiać Antoni Kozubal oraz Gisli Thordarson, żaden z nich nie wydaje się na tak zaawansowanym poziomie w kwestii odbiorów, przechwytów i siły fizycznej co Karol Linetty.
Jeśli obie strony, czyli Linetty i władze klubu, finalnie dogadałyby się ze sobą, piłkarz na nowo dołączyłby do Lecha Poznań po niemalże dokładnie 10 latach! 29 lipca 2016 roku środkowy pomocnik opuścił Bułgarską i podpisał kontrakt z Sampdorią. Ostatni raz na murawie jako piłkarz dziesięciokrotnych mistrzów Polski zameldował się 15 maja 2026 roku w starciu z Ruchem Chorzów. Słowa Nielsa Frederiksena wskazują na to, że kolejny, sentymentalny powrót jakościowego wychowanka nie dojdzie mimo wszystko do skutku.
Komentarze (0)