Warta musiała długo czekać na pierwsze trafienie
Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami trenera Tokarczyka, Warta Poznań zaprezentowała przeciwko Chojniczance swój styl gry: bardzo mocno nastawiony na ofensywę i odznaczający się agresywną grą bez piłki. Dzisiejsze zaangażowanie gospodarzy na boisku sprawiało wrażenie, jakby walczyli o wszystko. Chojniczanka od początku miała bardzo duże problemy w prowadzeniu akcji z powodu fantastycznego pressingu gospodarzy.Pierwszy gol dla Warty Poznań był tylko kwestią czasu. Niestety podopiecznym Macieja Tokarczyka brakowało szczęścia pod polem karnym, mimo wielu okazji strzeleckich. Obrońcy Chojniczanki świetnie wywiązywali się ze swoich zadań w defensywie i wygrywali większość pojedynków. Indywidualne rajdy Zielonych przy kontratakach nie zwiększały ich szans na zdobycia gola. Rywale wychodzili z tych starć zwycięsko, ale często ratowali się przy tym także faulami taktycznymi.
Warta Poznań wyraźnie przeważała w sobotnim meczu, ale nie potrafiła tego udowodnić golem. Defensywa Chojniczanka była bardzo skuteczna, a wolicjonalność Zielonych była niewystarczająca do objęcia prowadzenia przez większość pierwszej połowy. W końcu jednak udało im się zaskoczyć defensywę gości tuż przed przerwą za sprawą uderzenia Marcela Zylli. Była to pierwsza tak dogodna sytuacja strzelecka w polu karnym, którą Warta bezwzględnie wykorzystała.
Gospodarze dowieźli trzy punkty. Zabójcza końcówka przy Drodze Dębińskiej!
Mimo prowadzenia podopieczni trenera Tokarczyka nie ściągnęli nogi z gazu. W dalszym ciągu napierali na Chojniczankę, która wciąż miała problem z wykreowaniem sobie klarownej sytuacji strzeleckiej. Pressing Zielonych był praktycznie niemożliwy do ominięcia przez drużynę gości. Najgroźniejszą okazję stworzyli sobie dopiero po kontrataku w 55. minucie, ale wtedy rewelacyjną interwencją w sytuacji sam na sam popisał się Leo Przybylak.Nie zmieniało to jednak faktu, że Warta była bliżej kolejnej bramki. Musiała być mimo wszystko czujna, bowiem Chojniczanka potrafiła zaskoczyć nagłym zrywem w ofensywie, który wymagał od rywali najwyższych umiejętności w obronie. Zieloni starali się kontrolować przebieg spotkania, ale z biegiem czasu przyparci do muru goście przejmowali inicjatywę w ofensywie. W związku z tym przez ostatnie 20 minut kibice oglądali głębiej ustawioną Wartę, która swoich okazji strzeleckich szukała po szybkich atakach.
Najbardziej aktywny w ofensywie po stronie gospodarzy był Marcel Stefaniak, ale ostatecznie zarówno jemu jak i jego kolegom nie udało się podwyższyć korzystnego rezultatu. Zespołowi Warty Poznań mocno brakowało dokładności w rozegraniu, a także w sytuacjach strzeleckich. To jednak nie miało większego znaczenia przy końcowym zwycięstwie i trzech punktach, które pozwoliły obronić pozycję wicelidera rozgrywek na koniec 2025 roku.
Niewiele jednak brakowało do tego, żeby goście wypuścili zwycięstwo w samej końcówce. W ostatnich minutach w sytuacji sam na sam z kilku metrów fatalnie pomylił się napastnik Chojniczanki. Gospodarze jednak również mieli swoje znakomite sytuacje, których nie wykorzystali w tym jedną, gdy zawodnik strzelał niemalże do pustej bramki.
Warta Poznań - Chojniczanka Chojnice 1:0 (1:0)
Bramki: Zylla 45. - Warta
Warta: Przybylak - Avdeev, Jakubowski, Kornobis, Kumoch, Smoczyński (Tonder 76.), Steblecki (Niedzielski 60.), Stefaniak, Waluś, Wojcinowicz, Zylla (Dziedzic 89.).
Chojniczanka: Primel - Bąkowicz (Gutowski 71.), Bykov (Szczepanek 74.), Eizenchart, Goliński, Kozina (Firlej 71.), Michalik, Nowacki (Guilherme 45.), Olejnik, Sabala, Yukhymovych (Tkocz 56.).
Kartki: - 23., Bykov 27., Sabala 61., Goliński 65. - Chojniczanka - Zylla 61. - Warta
Sędziował: Maciej Kuropatwa (Katowice)
Komentarze (0)