Skóraś zaliczył spokojne wejście do drużyny
W niedzielny wieczór Michał Skóraś po raz pierwszy w tym sezonie zyskał okazję na to, by zaprezentować swoje umiejętności przed własną publicznością. Przypomnijmy, że były piłkarz Lecha Poznań dołączył do wicemistrza Francji w połowie lipca tego roku, opuszczając szeregi KAA Gent. Wartość tego transferu oscylowała wokół czterech milionów euro, a zatem była to kwota niebagatelna, z którą naturalnie wiązały się duże oczekiwania. Szczególnie, że w poprzednim klubie Michał Skóraś zaliczył znakomitą kampanię, podczas której odnotował chociażby aż 11 asyst.
Do tej pory nowy trener w Lens testował go w sparingach głównie po wejściach z ławki rezerwowych, dając mu na ogół po 45 minut. Finalnie nie zdecydował się wystawić swojego nowego podopiecznego w pierwszym składzie w meczu z obrońcą tytułu Ligi Mistrzów i aktualnym mistrzem Francji czyli Paris Saint Germain. Zamiast Skórasia w pierwszym składzie zagrał Florian Thauvin, a zatem jedna z największych, o ile nie największa gwiazda Lens. To zresztą Francuz zdobył jedynego gola w całej rywalizacji w 32. minucie.
Niezwykłe 15 minut Skórasia! Wyprowadził gwiazdę z równowagi
Skórasiowi przypadł jednak niemały zaszczyt zastąpienia renomowanego zawodnika w ostatnich 15 minutach spotkania. Wydawać się mogło, że pozornie jest to niewiele czasu na to, by zaznaczyć swoją obecność, ale wychowanek Lecha Poznań zadał kłam tej opinii fundując swoim kibicom niezły, emocjonalny rollercoaster. Atmosfera już i tak była gorąca ze względu na to, że w 40. minucie z boiska wyleciał Kyllian Antonio, a wicemistrz kraju musiał grać w dziesiątkę.
Jeśli spojrzeć na statystyki, to zdecydowanie nie robią one wielkiego wrażenia, bowiem nie wskazują na to, że na boisku wydarzyło się cokolwiek godnego uwagi. Siedem kontaktów z piłką, jedno podanie, jedna strata i dwa przerzuty w grze nie były dobrymi liczbami jak na ofensywnie usposobionego zawodnika. Woli walki piłkarzowi klasycznie jednak nie można było odmówić, a potwierdzała to liczba aż trzech wygranych pojedynków w czterech próbach. Do tego doszedł też jeden odbiór i przechwyt.
To wszystko okazało się jednak nie ważne, bowiem po spotkaniu kibicom w pamięci zostaną przede wszystkim trzy akcje z udziałem błego piłkarza Kolejorza. Po niedzielnym wieczorze zdecydowanie nie przejdą one bez echa. Kulminacja nastąpiła w okresie pomiędzy 86., a 87. minutą spotkania. Najpierw Polak stanął przed doskonałą szansą na podwyższenia prowadzenia na 2:0, ale ostatecznie nie zdołał wykorzystać sytuacji prawieże sam na sam z bramkarzem gości.
Jednak zaledwie 60 sekund później zdołał zrehabilitować się swojej drużynie, kiedy to wymusił faul na jednej z największych gwiazd PSG - Nuno Mendesu. Skóraś na tyle szczelnie krył jednego z najlepszych lewego obrońców na świecie, że ten nie mogąc wyrwać się spod jego opieki postanowił wymierzyć mu cios z łokcia prosto w twarz. Efekt? Czerwona kartka i wyrównanie sił na boisku.
Ostatecznie zwycięzca Pucharu Francji zgarnął też Superpuchar kraju, a Michał Skóraś bez wątpienia dołożył do tego sukcesu małą cegiełkę. Oczywiście nie był to mecz, który w pełni wyeksponował wszystkie atuty byłego gracza Lecha Poznań czy też Genku, ale reprezentant Polski udowodnił, że Dino Toppmoller ma w swoich szeregach prawdziwego żołnierza gotowego zrobić wszystko dla drużyny.
Skóraś, bowiem dawał z siebie maksimum w defensywie, zaliczając kilka naprawdę niezłych interwencji, a oprócz tego stwarzał bardzo duże zagrożenie z kontrataków. Jakby tego było mało, oprócz przestrzelonej "setki" i czerwonej kartki dla Mendesa wychowanek Lecha Poznań był bardzo bliski tego, by dopisać sobie na konto także wspaniałą asystę przy golu Udola, ale sędzia główny Pignard okradł Polaka z kluczowego podania.
Arbiter zaliczył niezwykle kosztowną pomyłkę, bowiem nie zastosował przywileju korzyści po faulu na Saudzie, podczas gdy wychowanek Lecha po przejęciu piłki pognał z piłką na bramkę PSG. Sędzia podyktował rzut wolny i niewiele brakowało, by Polak zarobił jeszcze kartonik za protesty. Pretensje 26-latka były jednak uzasadnione
Kolejna szansa na zdobycze indywidualne dla Polaka nadejdzie za pięć dni w premierowym starciu nowego sezonu Ligue 1. Rywalem drużyny Michała Skórasia będzie Auxerre, a spotkanie to rozpocznie się o godzinie 17:15 na stadionie Lens. Jeśli Skóraś potrafi wytworzyć tak dużo w nieco ponad kwadrans, pozostaje pytanie, jak wiele pokaże, gdy niemiecki szkoleniowiec da mu się wykazać na boisku w większym wymiarze czasowym.
Komentarze (0)