Aleksandra Kowalczuk wyciąga wnioski z 2025 roku. "To mnie najbardziej stopuje"
Aleksandra Kowalczuk, czyli jedna z czołowych taekwondzistek OŚ AZS-u Poznań ma za sobą rok pełen wymagających zmagań. Choć zdołała ona wywalczyć w Polish Open srebrny medal w jej kategorii wagowej +73 kilogramów zaczyna przybywać groźnych, jakościowych konkurentek. Są one gotowe skutecznie utrudniać jej drogę po najwyższe cele, a zawodniczka szczególnie w 2026 roku musi dołożyć wszelkich starań, by sprostać swojej bardzo wysokiej ambicji, jaką jest uczestnictwo w nadchodzących Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles.
- Teraz na pewno muszę skupić się na swojej głowie, która teraz jest największym problemem po moich dwóch kontuzjach, które odniosłam. To ona mnie najbardziej aktualnie stopuje. Poza tym pozostaje mi dalej robić swoje - zaznaczała w rozmowie z nami Aleksandra Kowalczuk.
Swoją ostatnią walkę utytułowana taekwondzistka OŚ AZS-u Poznań stoczyła na mistrzostwach Europy seniorów w kategoriach olimpijskich w Szwajcarii. Tam rywalizowała z późniejszą srebrną medalistką - Dagmarą Haremzą, która jest jednym z głównych powodów, dla których Kowalczuk może mieć duże problemy w swojej kategorii wagowej. O jakości zawodniczki AZS-u AWF-u Poznań świadczy fakt, że ona również otrzymała w środowy wieczór sportowe stypendium, jako jedna z trzech taekwondzistek. Przegrana w starciu z Haremzą sprawiła, że Aleksandra Kowalczuk ostatecznie uplasowała się na piątym miejscu w turnieju.
Wysokie morale poznańskiej taekwondzistki. Już wkrótce czekają ją ważne walki
Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań przystępuje teraz do przygotowań po blisko trzytygodniowym urlopie w Azji. Jej kibice mogą mieć powody do radości, bowiem taekwondzistka z uśmiechem przekonywała w rozmowie z Waldemarem Zawałowiczem z kanału "Qopen.tv", że jest głodna rywalizacji i pracy na pełnych obrotach. Wakacje nie oznaczały przerwy od treningów, a zawodniczka przekonywała, że realizowała rozpisane plany pracy na siłowni. Pomimo trudności w poprzednim roku nie uznaje go za straconego.
- Na pewno mieliśmy więcej luzu, jeśli chodzi o wyjazdy kadrowe, ponieważ mogliśmy na spokojnie trenować w Poznaniu, gdzie mieszkamy i mamy znajomych. Na pewno z tego względu głowa odpoczęła i może to też wpłynęło na to, że ten rok był dobry. Cały czas spędzałam go ze swoim trenerem, co przekłada się na wyniki - mówiła w rozmowie z nami taekwondzistka.
Zawodniczka zaliczy mocne wejście w 2026 rok, bowiem będzie chciała zakwalifikować się na nadchodzące mistrzostwa Europy, które odbędą się w pierwszej połowie tego roku. To oznacza, że taekwondzistka musi osiągnąć, jak najwyższe wyniki w czterech turniejach kwalifikacyjnych, które wyznaczył Polski Związek Taekwondo. Aleksandra Kowalczuk w 2018 roku udowodniła, że potrafi dokonywać wielkich rzeczy, które być może urastają do rangi sukcesów niepowtarzalnych. Spośród nich należy wyróżnić właśnie turniej mistrzostw Europy i srebro, jakie tam zdobyła.
- Rok 2018 był najlepszym, jaki wspominam i będzie mi go bardzo ciężko powtórzyć, bo wtedy postawiłam sobie wysoko poprzeczkę wygrywając dwa razy Grand Prix, mistrzostwa Europy i medal na szlemie. Wątpię, że ktokolwiek w Polsce będzie mógł to przeskoczyć, a co dopiero ja powtarzając ten sam wynik. Zeszły rok był jednak w porządku. Zdobyłam piąte miejsce na mistrzostwach Europy i bardzo mało zabrakło do tego, by wywalczyć medal i potem powalczyć w finale. Niestety ten ćwierćfinał był cięższy niż dwie następne walki - mówiła nam Aleksandra Kowalczuk.
Czy reprezentantka OŚ AZS Poznań pojedzie na Igrzyska? Przed nią trzy różne drogi
Z pewnością Polka będzie szukała sposobu na to, by spełnić swoje ambicje w tym roku. Rozwiązaniem, które może zwiększyć jej szanse na sukcesy może być zejście do niższej kategorii wagowej, o czym wspominała w rozmowie na kanale "Qopen.tv". Zawodniczka nie deklaruje jednak, że tak się stanie, a jedynie poddaje to pod rozwagę.Na wymarzone Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles może się zakwalifikować na trzy sposoby: albo poprzez zajęcie jednego z pięciu miejsc w rankingu światowym, albo poprzez kwalifikacje kontynentalne, albo poprzez wielki szlem, z którego dostaje się tylko jedna osoba. Aleksandra Kowalczuk zdecydowanie celuje w pierwszą z wymienionych dróg, zwracając uwagę na bardzo wysoki poziom w każdej z innych opcji.
Komentarze (0)