Dzisiejszy mecz Magdy Linette z Igą Świątek był ich pierwszym starciem od czasu sensacyjnego, marcowego rozstrzygnięcia w US Open. Wtedy to reprezentantka OŚ AZS-u Poznań sprawiła niemałą sensację ogrywając jedną z najlepszych tenisistek na świecie. Choć Linette zaczęła wtedy pojedynek nieprzekonująco od porażki 1:6 w pierwszym secie, później ostatecznie kompletnie zaskoczyła wszystkich obserwatorów pokonując w Miami młodszą rywalkę kolejno 7:5 i 6:3.
Tamten pojedynek był prawdziwym wstrząsem dla Świątek, bowiem po tym starciu doszło do rozstania z jej ówczesnym trenerem Wimem Fissettem. Teraz na swojej ulubionej nawierzchni liczy na pierwszy wielki sukces pod wodzą nowego szkoleniowca, ale Magda Linette zdecydowanie nie miała być łatwą rywalką. Poznanianka ma za sobą fantastyczne mecze w tegorocznym French Open, w których udowodniła swoją imponującą wytrzymałość fizyczną oraz psychiczną. Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań pokazałą swoim rywalkom, że gdy jest w pełni sił, nie ma dla niej przeszkody nie do pokonania.
Mocny początek Magdy Linette. Jej rodaczka potrzebowała czasu na znalezienie rytmu
Pojedynek miał miejsce na korcie centralnym imienia Philippe'a Chatriera, a Magda Linette od początku pokazywała, że wykańczający mecz z Ostapenko nie wpłynął negatywnie na poziom jej koncentracji oraz sił. Poznanianka wykazywała się zabójczą precyzją i potrafiła szybko kończyć wymiany, wytrącając swoją rodaczkę z rytmu. Magda Linette zaczęła świetnie od prowadzenia 2:0 w pierwszym secie, ale Iga Świątek weszła później na właściwe obroty, zyskując przewagę dzięki silnym uderzeniom. Właśnie w ten sposób po pierwszych, nieprzekonujących minutach wróciła do rywalizacji i zaczynała zaznaczać swoją przewagę na korcie.
Magdzie Linette wraz z upływem czasu zaczynało brakować celności w związku z czym próby szybkiego kończenia wymian przestawały się sprawdzać. Zawodniczka OŚ AZS-u musiała szukać nowego sposobu na zaskoczenie młodszej rodaczki lub powrócić do najwyższej skuteczności z pierwszych dwóch gemów. Planem B Poznanianki okazały się dłuższe wymiany i dzięki nim znów zaczęła zachwycać na korcie już nie tylko fizycznością, ale i dojrzałością. Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań dobrze zarządzała meczem i tym sposobem walka pozostawała bardzo wyrównana w pierwszym secie.
Raz górowała siła Igi Świątek, a raz tenisowa inteligencja Magdy Linette, ale finalnie szala w pierwszym secie przechyliła się na korzyść Raszynianki przy wyniku 6:4.
Magda Linette goniła Igę Świątek. Obie tenisistki zagrały znakomicie
Tenisistka OŚ AZS-u Poznań w niewielu aspektach ustępowała swojej rodaczce, lecz potrzebowała regularnie utrzymywać najwyższy stopień swojej zabójczej precyzji uderzeń, by zapewnić sobie kolejne zwycięstwa w gemach. Jednak to niesiona na fali pewności siebie Iga Świątek prowadziła w gemach 1:4 na początku drugiego seta. Raszynianka bezwzględnie wykorzystywała swoje atuty motoryczne, by przejąć kontrolę nad meczem i narzucać wyższe tempo w grze, które niejednokrotnie potrafiło dać się we znaki Magdzie Linette. Weteranka była spychana do defensywy mocnymi uderzeniami i przez to często myliła się przy odbiciach.
Celem Poznanianki w dalszym ciągu zdawało się dążenie do jak najszybszego kończenia wymian za pomocą precyzyjnych uderzeń blisko siatki czy w róg kortu, ale towarzyszyły jej w tym problemy. Trzeba jednak przyznać, że kilkukrotnie potrafiła zachwycić kibiców. Świątek grała wyjątkowo intensywnie, zachowując najwyższą koncentrację, lecz Magda Linette była niezmordowana i powracała do rywalizacji po trudnych momentach. Widać to było w szczególności, gdy zbliżała się do Igi Świątek w drugim secie przy wynikach 3:4 i 4:5. Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań nie miała momentu, w którym zaliczała wyraźny kryzys, przesądzający o zwycięstwie rywalki. Linette potrafiła się zestresować po porażkach, ale zawsze wracała do walki z chłodną głową.
Walka na żyletki przy rezultatach 30:40 była standardem, ale w samej końcówce Iga Świątek pokazała ze swojej strony absolutną bezwzględność, rozbijając w ostatnim gemie Magdę Linette 40:0. To wtedy znakomicie było widać atuty Raszynianki w postaci mocnego serwisu i wytrzymałości fizycznej. Choć wynik 6:4 w drugim secie dość jednoznacznie świadczy na korzyść trzeciej rakiety świata, przebieg meczu pokazywał, że zarówno jedna i druga zawodniczka miała realne szanse na wygraną. To jednak atuty Świątek przeważyły szalę na jej korzyść.
Magda Linette jeszcze się jednak z Paryżem nie żegna. Przed nią jest jeszcze starcie deblowe, gdzie w parze z Ukrainką Yuliią Starodubtsevą zawalczy przeciwko Francuzkom - Elsie Jacquemot i Tiantsoi Rakotomandze Rajaonah.
Komentarze (0)