Rywal postawił Lechowi trudne warunki w letnim oknie transferowym
Tamar Svetlin był jednym z głównych bohaterów obecnie trwającego letniego okna transferowego w Ekstraklasie. Lider Korony Kielce i jeden z najlepszych pomocników ligi był od początku czerwca mocno łączony z Lechem Poznań. 24-letni Słoweniec ma za sobą rewelacyjny sezon, w którym stał się wiodącą postacią na swojej pozycji w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Statystyki wskazują na to, że były piłkarz słoweńskiego Celje jest wręcz idealnym konkurentem dla Antoniego Kozubala, którego w niektórych aspektach nawet przewyższał.
Wizja przyjścia Svetlina do Lecha Poznań rozgrzała serca kibiców obecnego mistrza Polski, ale sama realizacja transferu nie należała już do najłatwiejszych. Wszystko to za sprawą rzekomej kwoty, jaką chcieli na zawodnika przeznaczyć przedstawiciele Kolejorza. Według medialnych doniesień oscylowała ona wokół 1,5 miliona euro czyli niewiele więcej od tej, którą zapłacili za Słoweńca koroniarze rok temu. Było jasne, że po tak znakomitym sezonie klub chciał zarobić na swoim piłkarzu duże pieniadze, a cena jaka miała satysfakcjonować włodarzy Korony Kielce była bliżej 3 milionów euro. Na nią jednak Poznaniacy nie chcieli przystać i koło się zamykało.
W pewnym momencie negocjacji wydawało się, że Lech zyskał asa w rękawie, bowiem głos w sprawie swojej przyszłości zabrał sam zainteresowany. Tamar Svetlin był zdeterminowany, by dołączyć do Kolejorza i wprost deklarował to w jednym z wywiadów. Jego celem są europejskie puchary, które mistrzowie Polski mogliby mu zagwarantować.
- To byłaby dla mnie życiowa szansa. Lech zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów, co zawsze było moim marzeniem. Grają też w stylu, który mi odpowiada. Mogę powiedzieć, że z Celje graliśmy podobną piłkę do tej, którą gra Lech. Mam też doświadczenie w Europie, więc myślę, że byłby to idealny krok w mojej karierze - informował Tamar Svetlin w rozmowie z portalem ekipa.svet24.si.
Piłkarz zaczął naciskać na dogadanie się w jego sprawie, ale dyrektor sportowy Korony - Paweł Golański - błyskawicznie ostudził ambicje lidera środka pola. Przedstawiciel pionu sportowego poinformował w pewnym momencie, że odbył ze Svetlinem szczerą rozmowę, w której wszystko sobie wyjaśnili. Tym samym Lech Poznań stracił swojego jedynego asa w rękawie mogącego przechylić szalę na swoją korzyść.
- Jestem po rozmowie z Tamarem. Mogę uspokoić kibiców, że ruszyliśmy ten temat z samym zawodnikiem. Jako piłkarz byłem w podobnej sytuacji, też miałem mocne propozycje. Podzieliłem się z nim moimi doświadczeniami. Powiedziałem mu, że bardzo mocno na niego liczę w kolejnych rozgrywkach. On wszystko rozumie. Oczywiście, powiedział również, że to dla niego to szansa do postawienia kolejnego kroku. Rozumie jednak sytuację klubu. Nie ma złej krwi. Myślę, że z Tamarem będziemy walczyć o ambitne cele. To fajny chłopak z dobrym charakterem i kieruje się zdrowym rozsądkiem - mówił w rozmowie z Damianem Wysockim dyrektor sportowy Korony Kielce, Paweł Golański.
Pomocnik kończy swój temat w Lechu Poznań. "Nie ukrywałem, że mam swoje ambicje i marzenia"
Ostatecznie sprawa rozeszła się po kościach, a kwestię związaną z transferem Tamara Svetlina po stronie Lecha Poznań zamknął przed wyjazdem na obóz przygotowawczy w zasadzie sam Niels Frederiksen. Stwierdził on, że jego kadra jest kompletna, a na rynku transferowym klub zacznie działać w momencie, gdy szeregi jego drużyny opuści w szczególności ktoś z trójki Kozubal, Gurgul, Mońka. Tym samym sprawa Słoweńca w Lechu Poznań już oficjalnie dobiegła do końca, pomimo tego, że w mediach krążą informacje, że władze Kolejorza mają przygotowanych kilka opcji pod zastępstwo każdego z wymienionego wyżej graczy.
- Teraz wszystko się skończyło. Oczywiście, ten temat trochę trwał. Miałem ofertę. Klub nie był z niej zadowolony. Sprawa jest zamknięta. Koncentruje się na przygotowaniach do nowego sezonu (...) Kiedy trafiłem do Kielc nie ukrywałem, że mam swoje ambicje i marzenia. Chcę iść na wyższy poziom i grać o coś więcej. Życie jest życiem i idzie dalej. Mam jeszcze trzy lata kontraktu. Klub też ma swoje oczekiwania i cele. W negocjacjach liczy się też jego zdanie. Nie dostał oferty, która byłaby dla niego zadowalająca i na tym sprawa dobiegła końca - mówił w rozmowie z Damianem Wysockim dla portalu "WKielcach.info" Tamar Svetlin.
Tamar Svetlin podkreślił w rozmowie z Damianem Wysockim, że cała ta sytuacja posłużyła mu jako dodatkowy bodziec motywacyjny. Piłkarz jest jeszcze bardziej zdeterminowany do tego, by udowodnić swoją wartość. Oczywiście przyznał, że w całej sadze transferowej mógł czuć się nieco niezrozumianym, ale zdaje sobie z tego sprawę, że klub chce zarobić na nim dobre pieniądze. Środkowy pomocnik jasno stwierdził, że jeśli chce grać w lepszym klubie niż Korona, to musi osiągnąć w następnym sezonie jeszcze lepsze liczby niż wcześniej. To jest celem nadrzędnym piłkarza w kontekście rozwoju indywidualnego.
Lech traci potencjalnych następców kluczowego zawodnika
Lech Poznań definitywnie stracił szanse na transfer Tamara Svetlina i pozostaje teraz pytanie, kogo klub ma na liście w kontekście potencjalnego zastępstwa za Antoniego Kozubala? Słoweniec w ostatnich tygodniach był faworytem do pozyskania przez klub z Wielkopolski, a teraz już wiemy, że jego przyszłość poza Bułgarską jest już przesądzona. Zupełnie ucichł także temat Niklasa Dorscha, który również miał dużą szansę na przenosiny do mistrzów Polski tym razem z niemieckiego Heidenheim. Ba! Nawet podobno gościł w Poznaniu i robił lepszy rekonesans w kontekście przybycia do Kolejorza.
Wydawało się, że spadek drużyny na drugi szczebel rozgrywkowy postawi Lecha Poznań w korzystnej sytuacji, nawet mimo jeszcze dwuletniej umowy Niemca. Aktualnie niewiele jednak wskazuje na to, że Dorsch faktycznie zmieni otoczenie. Cena za usługi 26-latka wydaje się wręcz zaporowa i dlatego między innymi Lech Poznań nie zdecydował się na jego transfer. W jego przypadku nie ma jednak jasnych deklaracji, co do zakończenia całej sagi z jego udziałem. Więcej o profilu piłkarskim tego zawodnika pisaliśmy TUTAJ.
Na radarach Kolejorz znajdował się też Ivan Żelizko z Lechii Gdańsk, ale w jego sprawie również brakuje jakichkolwiek konkretów. Ukrainiec także statystycznie przypomina wręcz idealną kopię Antoniego Kozubala, a zatem można liczyć na jego transfer tym bardziej, że znajduje się w pogrążonej w kryzysie ekipie z północy kraju. Jeśli jednak lechiści krzykną za niego podobną cenę, co koroniarze za Tamara Svetlina, sytuacja może już nie wyglądać tak komfortowo. O tym, dlaczego Lech Poznań powinien zwrócić uwagę na Ivana Żelizko pisaliśmy TUTAJ.
Śmiało można zatem stwierdzić, że tak długo jak w klubie pozostanie Antoni Kozubal, kibice Lecha Poznań nie powinni się martwić o sytuację w środku pola. Póki co nie zapowiada się na to, by środkowy pomocnik Kolejorza szybko zmienił barwy klubowe. Co prawda zainteresowanie nim wyrażają kluby z włoskiej Serie A, ale o żadnych dokładnych ofertach nie ma póki co mowy w obiegu medialnym.
Komentarze (0)