reklama

Męczące podróże Fajdka, prawie rekord Konieczek

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Wojciech Nowakowski/Sportowy Poznań

Męczące podróże Fajdka, prawie rekord Konieczek - Zdjęcie główne

Około dwie doby po starcie na Diamentowej Lidze w Paryżu zmęczony podróżą Paweł Fajdek musiał przestawić się na dużo szybsze koło i w blisko 40-stopniowym upale wystartować po raz ostatni przed igrzyskami w Paryżu. | foto Wojciech Nowakowski/Sportowy Poznań

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Lekka atletyka Za nami ostatnie przedolimpijskie starty szykujących się do igrzysk w Paryżu lekkoatletów OŚ AZS Poznań. W mityngach Diamentowej Ligi w Paryżu oraz na Memoriale Istvána Gyulaiego w Székesfehérvár zaprezentował się Paweł Fajdek, natomiast Alicja Konieczek na Charléty nieomal pobiła rekord Polski.
reklama

Najbardziej zapracowanym z poznańskich lekkoatletów w ostatnich dniach był bez wątpienia Paweł Fajdek - w blisko 48 godzin wystartował w dwóch konkursach. Paryski mityng Diamentowej Ligi rozegrany został w niedzielę nie na Stade de France, które już szykuje się na przyjęcie olimpijczyków, ale na Stade Charléty. Ze względu na niezbyt szybkei koło wynik 77,13 m nie był zbyt imponujący, ale wystarczył do zwycięstwa nad m.in. Wojciechem Nowickim, Michaiło Kochanem i Bence Halászem.

Cała ta czwórka już dwa dni później wchodziła do koła na stadionie w Székesfehérvár podczas Memoriału Istvána Gyulaiego - mityngu zaliczanego do World Athletics Continental Tour w randze złotej. Dołączył do nich mistrz świata i lider list światowych, Ethan Katzberg. Kanadyjczyk już w pierwszej próbie przerzucił granicę 80 metrów, a później wyśrubował rezultat do 81,87 m. Drugie miejsce zajął Kochan (80,50 m), a trzecie Nowicki (79,36 m). Na piątym tym razem zakończył zawody Fajdek (76,60 m), który po konkursie był wyraźnie zmęczony.

Mało było odpoczynku, kilka tych startów było - dosyć intensywnie plus to latanie. Nie ma co narzekać. Dzisiaj byłem troszeczkę pogubiony technicznie, bo ze 14 razy szybciej było w tym kole niż w Paryżu, stąd problemy. Kombinowałem, ale, niestety, nie udało się trafić tego rzutu, wszystkie trochę po prawej siatce, ale nie ma się czym martwić. Trzeba odpocząć, bo trochę dużo było tego podróżowania i wolałbym poleżeć

- powiedział pięciokrotny mistrz świata w rozmowie z reporterem Sportowego Poznania. Całą rozmowę można zobaczyć na naszym profilu na Facebooku.

W niedzielę poznańscy kibice śledzili też zmagania na bieżni stadionu, który gościł wielką lekkoatletykę na początku stulecia, a w ubiegłym roku był świadkiem spotkań piłkarskiej Ligi Mistrzyń. W roli pacemakera w biegu na 1500 m wystąpiła Martyna Galant - co prawda to nie jej praca przyczyniła się do pobicia rekordu świata przez Faith Kipyegon (3:49,04), ale poprowadziła przez 800 metrów kilka zawodniczek do nowych rekordów życiowych. W biegu na 3000 m z przeszkodami "na siebie" biegła już Alicja Konieczek. Siódme miejsce zawodniczki OŚ AZS Poznań nie było tak istotne, jak nowy rekord życiowy - 9:17,20 to zaledwie 0,05 s wolniej od rekordu Polski Wioletty Frankiewicz.

Warunki były idealne - pogoda, stadion, atmosfera, bieg, nawet super muzykę dawali przed i na biegu! Biegło się wspaniale, na okrążenie do mety wiedziałam, że muszę pobiec 72 s, żeby pobić rekord Polski, ale już byłam taka zmęczona plus ostatni rów mi słabo wyszedł i wtedy zabrakło. Fajnie, bo teraz będę głodna tego rekordu w kolejnym starcie - w Paryżu na igrzyskach!

- komentowała starsza z sióstr po zawodach, na start w których zdecydowała się w ostatniej chwili. Podobnie jak Aneta, która dwa dni później pojawiła się na stadionie Bregyó w Székesfehérvár. Pomimo wysokiej temperatury, która jednak była już niższa niż podczas konkursu młociarzy, uzyskała najlepszy wynik w sezonie - 9:30,48.

W sumie to nie liczyłam już na żaden start do igrzysk, ale okazało się, że było za późno na Diamentową Ligę w Paryżu, ale udało się jeszcze na ten mityng wcisnąć, więc jest trochę niespodziewanie, ale wydaje mi się, że dobrze wyszło - z 9:30 w takiej pogodzie jestem naprawdę zadowolona. Już sobie trochę lepiej radzę z ciepłem. Było czuć tę gorączkę, to powietrze takie ciężkie, od początku mi się źle oddychało, ale jest do dobry prognostyk. Spięłam się na ostatnich 200 m, bo czułam, że dziewczyny z tyłu nadchodzą, więc chciałam to drugie miejsce utrzymać, a coraz bardziej zbliżałam się do pierwszego, jednak chyba za późno zaatakował. Może za 50 metrów udałoby mi się dogonić Jolly, ale... może następnym razem

- powiedziała po biegu zawodniczka Nadodrza Powodowo, która liczy jednak na to, że w końcu uda jej się dołączyć do siostry jako reprezentantki klubu ze stolicy Wielkopolski. Na razie jednak szykują się na wspólny start olimpijski - jak zdradziła Aneta, do 22 lipca siostry przebywają na obozie w Sankt Moritz, ale już następnego dnia pojawią się w Centrum Olimpijskim w Warszawie na oficjalnym ślubowaniu olimpijskim i 1 lipca wylatują na igrzyska do Paryża. Biegi eliminacyjne zaplanowane są na początek porannej sesji 4 sierpnia, a finał w sesji wieczornej dwa dni później.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama